Vinyasa w Jodze Drukuj

Iyengar Vinyasa

Druga różnica między sekwencją Iyengara i Pattabhi Joisa to kolejność skłonów. Ponownie – wydaje się, że porządek zaproponowany przez drugiego z nauczycieli wskazuje na działanie na poziomie energetycznym, czy też fizjologicznym. Zdecydowanie bardziej kompetentna czuje się jednak interpretując klasyczną sekwencję Iyengara, która – jak już wspomniałam wyżej – metodycznie otwiera okolice miednicy wraz z dolnym odcinkiem kręgosłupa. Otwarcie to dotyczy zarówno pachwin, jak i kości krzyżowej oraz stawów krzyżowo biodrowych. Odcinek za odcinkiem idąc od dołu uelastycznia się tę okolicę przygotowując ciało do pracy w Paścimottanasanie, która wieńczy sekwencję. Właśnie przesunięcie nacisku z pobudzania układu hormonalnego na przygotowanie ciała do pozycji wieńczącej sekwencję jest moim zdaniem tym, co stanowi o fundamentalnej różnicy między obu podejściami i jest zarazem pierwszym krokiem Iyengara w stronę własnego podejścia do budowania vinyasy. Nie jest też ostatnim.

O kierunku, w jakim poszła dalej ewolucja podejścia Iyengara można, co nieco wyczytać z trzeciej różnicy – a mianowicie położenia samej Paścimottanasany w sekwencji. Przecież – można spekulować – Paścimottanasana jest de facto łatwiejszą pozycją niż Ardha (Baddha) Padma Paścimottanasana, gdzie jedna noga jest w lotosie. Dlaczego więc nie poprzedzić tej pozycji Paścimottanasaną? Ale też Triang Mukha Eka Pada Paścimottanasana wydaje się bardziej problematyczna – bo silniej rozciąga tył nogi, no i pachwinę nogi w Virasanie. Właściwie to samo, można powiedzieć i o Marichyasanie I, a jak się przyjrzeć Janusirszasanie to też nie jest to pozycja łatwa, o ile nie trudniejsza niż Paścimottanasana. Wygląda na to, że Iyengar umieścił pozycję najmniej wymagającą fizycznie na końcu sekwencji. Dlaczego?

Otóż wydaje mi się, że powodem jest tu zaawansowany sposób wykonywania tej pozycji. Metoda Iyengara ewoluowała w stronę wykrywania coraz subtelniejszej pracy w pozycjach prostych, które samym swoim kształtem nie wymuszały intensywnej pracy. Ta intensywność zaczęła się przejawiać w sferze poszukiwania ruchów ustawiających pozycję od środka. Dzięki temu Iyengar zaczął również używać asan do oddziaływania na organy wewnętrzne. To zastosowanie wydaje mi się jednak ubocznym w stosunku do tego, co okazało się być celem samym w sobie praktyki asan – miał być nim stan medytacyjny umysłu. Dlatego też mylne wydaje mi się twierdzenie jakoby cechą wyróżniającą metodę Iyengara w stosunku do Pattabhi Joisa jest jej wymiar terapeutyczny. Rzecznicy tego twierdzenia (również publikujący na portalu Radek Rychlik) nie dostrzegają tego, co faktycznie rządziło ewolucją metody Iyengara.


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »