¦wi±tynia Patanjalego Drukuj
Autor: Joanna Lewicka   

Zainspirowana ciekawymi wspomnieniami Kasi Pilorz z obchodów 90-tych urodzin BKS Iyengara, postanowi³am podzieliæ siê swoimi do¶wiadczeniami z drugiej czê¶ci obchodów, jak± by³a podro¿ na po³udnie Indii. By³am jedyn± osob± z Polski w¶ród 270 uczestników. By³a to dla mnie fascynuj±ca przygoda.

ImagePodro¿ zaczyna³a siê w Bangalore. Ka¿dy musia³ dojechaæ tam w najdogodniejszy dla siebie sposób. Postanowi³am wylecieæ o dzieñ wcze¶niej ni¿ wszyscy, bardzo wcze¶nie rano i zwiedziæ kilka miejsc, które polecali mi znajomi. Podczas lotu odkry³am, ze kilka rzêdów za mn± ¶pi Guruji, obok niego wnuczka Abby, a dalej w ro¿nych miejscach siedzi cala rodzina Iyengarow oraz dwóch kamerzystów, którzy filmowali wszystkie uroczysto¶ci! By³am niezmiernie podekscytowana tym faktem. W lotniskowym autobusie u¶miecha³ siê do mnie z daleka, jeszcze zanim siê do niego przedosta³am. A kiedy stanê³am obok i dotknê³am jego stop, poklepa³ mnie z wielkim u¶miechem po obu ramionach tym swoim cudownie zabawnym sposobem, jaki obserwowa³am wielokrotnie w Punie.

Wychodz±c z lotniska ze zdumieniem zobaczy³am tablicê witaj±c± „go¶ci urodzinowych Iyengara”. Ca³e dwa dni kto¶ czeka³ na wszystkie samoloty z Puny i zbiera³ go¶ci. Kiedy podesz³am do tablicy, kilka osób ju¿ czeka³o. Podesz³a do nas jedna z córek Iyengara Sunita. Powita³a nas. Guruji z daleka nam pomacha³. Zapakowano nas do luksusowego minibusu i odwieziono do hotelu, który okaza³ siê byæ bardzo daleko, ju¿ poza miastem. W korkach jechali¶my ponad trzy godziny. Hotel by³ du¿y, mega-luksusowy, elegancki i gustowny, ca³y wynajêty dla go¶ci urodzinowych. Wszyscy bardzo siê starali zaspokoiæ ka¿d± nasz± zachciankê. Np. gdy postanowili¶my w kilka osób wspólnie poæwiczyæ na dachu przy basenie, gdzie by³a zadaszona, nieczynna kawiarenka, na nasza pro¶bê wyniesiono z niej meble, ¿eby zrobiæ nam miejsce na praktykê z widokiem na Bangalore. Nawet eleganckie spa na najwy¿szym pietrze mia³o specjalne zni¿kowe „ceny urodzinowe”. Postanowi³am, ze zamiast tkwiæ w korkach i wdychaæ spaliny miasta, skorzystam ze specjalnych ofert. Spêdzi³am bardzo mi³y, relaksowo-towarzyski dzieñ.

PROJEKT BELLUR

Pierwszego dnia wyruszyli¶my do ¼róde³, czyli do miejsca urodzenia Gurujiego - Bellur
To ma³a, biedna wioska, po³o¿ona ok. 40 km od Bangalore – wielkiego centrum przemys³owo-komputerowego, nazywanego silikonow± stolic± Indii. Tylko kilkadziesi±t kilometrów – ale tez kilkadziesi±t lat cywilizacji. W domu zbudowanym przez Sri Krishnamachra, w którym urodzi³ siê i spêdzi³ pierwszych 6 lat swojego ¿ycia jego syn Sundararaja, nadal w prawie niezmienionym stanie mieszka jaka¶ rodzina. BKS Iyengar pojawi³ siê tam po wielu latach nieobecno¶ci i widz±c zacofanie i ubóstwo tego miejsca, postanowi³ je wspomóc.

ImageJako pierwsza powsta³a Szko³a Podstawowa (Bellur Primary School 1967), która przez prawie 40 lat by³a jedyn± szko³± w najbli¿szej okolicy (obecnie prowadzona jest przez administracjê pañstwow±). Jedn± z najwa¿niejszych przyczyn posy³ania dzieci do szko³y stanowi³ wtedy fakt, ze szko³a wyposa¿a³a dzieci nie tylko w ubrania i ksi±¿ki, ale przede wszystkim zapewnia³a im codziennie pe³en posi³ek.
 
Podczas 80-tych urodzin Guruji wyrazi³ swoje pragnienie wprowadzenia jogi do Bellur. Pocz±tkowo mieszkañcy byli oczywi¶cie bardzo sceptyczni. Ale ma³o kto jest tak uparty w d±¿eniu do swoich celów, jak Guruji. Jego d±¿enia s± dodatkowo poparte ciê¿k± prac±, inteligencj± i oddaniem, wiec nie ma dla niego rzeczy niemo¿liwych. W 2003 roku uroczy¶cie otwarto sale do jogi, w której rozpoczê³y siê zajêcia. Sala jest u¿ywana do dzi¶, równie¿ do celów spo³ecznych jak wesela i inne zgromadzenia.Image

Dwa lata pó¼niej powsta³a szko³a drugiego stopnia (High School), umo¿liwiaj±ca kontynuacjê nauki tym dzieciom, zw³aszcza dziewczynkom, których rodzice bali siê lub nie by³o ich staæ wysy³aæ do szkó³ dalej. Jest tu oczywi¶cie druga sala do jogi, a praktyka stanowi wa¿n± cze¶æ edukacji szkolnej.

Zwiedzanie zaczêli¶my w³a¶nie od tej szko³y, przed która minêli¶my naturalnej wielko¶ci pomnik ukochanej ¿ony Iyengara, Ramamani. W wej¶ciu stoi udekorowana ¶wie¿ymi kwiatami statua Patanjalego, ³±cz±ca siê plecami ze statu± Hanumana. Dalej niewielki hall, z którego wchodzi siê do niedu¿ych sal z d³ugimi ³awkami. Po jednej stronie klasy siedz± dziewczynki, po drugiej ch³opcy. Nasza wizyta kompletnie uniemo¿liwi³a lekcje: dziewiêæ autokarów ludzi z ca³ego ¶wiata rozpierzch³o siê po ca³ej szkole zagl±daj±c do sal, robi±c zdjêcia. ImageDzieci oczywi¶cie z równym zainteresowaniem przygl±da³y siê go¶ciom, pozuj±c, machaj±c, pytaj±c o imiê i kraj pochodzenia, próbuj±c zwróciæ na siebie uwagê. Zachwyt po obu stronach.

ImageYoga Hall znajduje siê na pietrze. Ze ¶cian zwieszaj± siê liny, w rogu pook³adane s± inne pomoce. Gdy wesz³am, nauczyciel komenderowa³ kilkorgiem dzieci, jakie asany maja prezentowaæ. Takie prezentacje i pokazy asan s± w Indiach czêste. Stopniowo zbiera³o siê coraz wiêcej obserwatorów i fotografów.

By³am ju¿ wcze¶niej w ro¿nych indyjskich szko³ach, wiec chc±c unikn±æ t³umu i chaosu, tylnym wyj¶ciem opu¶ci³am budynek. Obok stal podobny, mniejszy z ³adnym ogródkiem. Na ganku siedzia³... Guruji w przeciws³onecznych okularach, gotowy na przyjêcie go¶ci. Podesz³am bli¿ej. Sunita Iyengar zaprosi³a mnie i dwie inne osoby, które tez tu dotar³y, do ogródka. Opowiedzia³a, ze jest to hotelik (Iyengar’s Guest House) wybudowany dla go¶ci Fundacji opiekuj±cej siê „Projektem Bellur” (Bellur Krishnamachar & Seshamuna Smakala Nidhi Trust), osób które zechc± zapoznaæ siê z projektem lub zwiedziæ ¶wi±tyniê Patanjalego. ImageGuruji zatrzymuje siê tu, kiedy jest w okolicy. Zeszli¶my ni¿ej, do kolejnego budynku – kuchni i sto³ówki, a w³a¶ciwie wielkiej, pustej sali, w której nam chwile pó¼niej serwowano drugie ¶niadanie. (na zdjêciach pó³nadzy mê¿czy¼ni przy wielkich kot³ach, z garnkami w d³oniach to w³a¶nie kucharze przygotowuj±cy dahl) Wszystko jeszcze nie dokoñczone, czê¶ciowo w budowie.

Obok szko³y kolejny jeszcze niezamieszkany budynek – mieszkania dla nauczycieli i przysz³ego personelu szpitala usytuowanego kilkadziesi±t metrów dalej. Na razie szpital jest równie¿ nie wykoñczony i przyjmuje w ci±gu dnia, na zasadach przychodni.

 

¦WI¡TYNIA PATANJALEGO

Kolejnym punktem programu by³y uroczysto¶ci religijne. Indie, to kraj ¶wi±tyñ. s± ich tu tysi±ce. Ka¿da rodzina czci które¶ z niezliczonych bóstw jako swojego rodzinnego Boga. Czci siê tu równie¿ wielu ¶wiêtych, mistrzów, nauczycieli, przewodników, guru. A¿ dziwne, ze w ojczy¼nie jogi do niedawna nie by³o miejsca, w którym oddawano by cze¶æ Patanjalemu, który jako pierwszy spisa³ i usystematyzowa³ wiedzê o jodze i na którego Jogasutry powo³uje siê wiêkszo¶æ istniej±cych dzi¶ szkó³ jogi. Pomys³ wzniesienia ¶wi±tyni na cze¶æ Patanjalego zrealizowa³ cz³owiek, który po¶wiêci³ cale swoje ¿ycie praktyce i nauczaniu jogi.

Image¦wi±tynia Patanjalego zosta³a wybudowana zaledwie w cztery miesi±ce, z pomoc± mieszkañców wioski oraz artystów z Madurai. Ale to nie budynek stanowi o ¶wi±tyni: musi on zostaæ rytualnie przygotowany, po¶wiêcony i nape³niony szczególn± energi± (pran±). Dlatego tez przez 3 dni w pa¼dzierniku 2004 roku wybrani kap³ani odprawiali rytua³ prana pratistha, ¿eby móc zainaugurowaæ pierwsz± w ¶wiecie ¶wi±tyniê Patanjalego. Zosta³a ona wkomponowana w wiêkszy kompleks ¶wi±tynny, który ju¿ istnia³ w Bellur: mie¶ci siê tu równie¿ 1000-letnia ¶wi±tynia Hanumana (bêd±cego bóstwem rodzinnym Iyengarów), nowa ¶wi±tynia Ramy oraz inna po¶wiêcona Nav Grahas (bóstwom dziewiêciu planet). Obok mie¶ci siê jeszcze jedna, po¶wiêcona Valmiki’emu.

ImageWioska i ¶wi±tynia oddalone s± od kompleksu szkolnego, nazywanego przez mieszkañców „ashrama” o ok. kilometr. Na powitanie Gurujiego i jego go¶ci, przez ca³± wioskê roz³o¿ony by³ d³ugi, kilkusetmetrowy dywan gêsto obsypany kwiatami. Wygl±da³o to niesamowicie. Kwiecista droga prowadzi³a do kompleksu ¶wi±tynnego. Najpierw odprawiono puje w ¶wi±tyni Hanumana: k±pano go w mleku, kurkumie, kwiatach, wodzie, ofiarowano ogieñ. Podobnie wygl±da³y puje w ¶wi±tyni Patanjalego. Po zakoñczeniu obie ¶wi±tynie zosta³y zamkniête dla publiczno¶ci. By³ to czas dla Gurujiego na modlitwê w samotno¶ci. Dopiero po jego wyj¶ciu wpuszczono do ¶rodka pozosta³ych, wyniesiono ofiarny ogieñ, ¿eby ka¿dy móg³ go symbolicznie „dotkn±æ”, rozdawano prasad (po¶wiêcone s³odkie kulki i s³odkie mleko). W tym czasie mogli¶my siê porozgl±daæ po pozosta³ych ¶wi±tyniach, porozmawiaæ. Zrobi³o siê tak trochê „imprezowo”. Zaczê³a graæ orkiestra. ImageMiejscowe dzieci nabra³y odwagi, ¿eby zaczepiaæ nas i prosiæ o zdjêcie, przepychaæ siê miêdzy sob± i ustawiaæ w pozach.

Guruji zakoñczy³ modlitwy i usiad³ na ¶rodku placyku pomiêdzy ¶wi±tyniami. Najpierw przemawia³ krotko w Hindi, a potem po angielsku. Powtórzy³ zdanie, które wielu z nas bardzo poruszy³o w Punie, o tym, ¿e do koñca swoich dni pozostanie przywi±zany do nas, swoich uczniów, pomimo ¿e joga nakazuje nie przywi±zywaæ siê. Opowiedzia³ krótko o tym, jak bardzo zmienia siê jego wie¶, dziêkowa³ wszystkim za przybycie i wsparcie jego projektów oraz za fundusze, które umo¿liwiaj± wprowadzenie tu edukacji i opieki zdrowotnej. Bez takiej podstawy egzystencji ludzie nie mieliby szans my¶leæ o jakimkolwiek rozwoju duchowym. A na koniec wyt³umaczy³ nam, który budynek by³ kiedy¶ jego domem, zaprosi³ do obejrzenia wsi i powrotu w okolice szko³y na obiad i dalsz± cze¶æ uroczysto¶ci.

 

OFICJALKA

Pomiêdzy szko³± a szpitalem powsta³a scena pod namiotem. Guruji wkroczy³ w towarzystwie Swamiego Jayendra Puri. Obaj usiedli na widowni, ¿eby obejrzeæ wystêpy dzieci – pokaz formacji i jogi. By³y naprawdê dobrze przygotowane, a Guruji nagradza³ je u¶miechami i oklaskami.

ImagePo wystêpach Guruji i Swami zasiedli na scenie. Przedstawiono i udekorowano go¶cia, który jest sukcesorem Sri Tiruchi Mahaswamigala w ashramie Mahasamsthana w Bangalore oraz administratorem ¶wi±tyni Rajarajeshvari. Wspólnie nagradzali cz³onków Fundacji i zas³u¿one osoby, obaj wyg³osili przemówienia, a na koniec Guruji i Swami zapalili lampkê, której ¶wiat³o mia³o symbolizowaæ dostatek i przej¶cie z ciemno¶ci, ignorancji do wiedzy.

Swami po¿egna³ siê, a Guruji odes³awszy nas na kolacjê, po¶wiêci³ resztê wieczoru na spotkania z miejscowymi lud¼mi.

 

ZWIEDZANIE


Kolejne dwa dni by³y g³ównie atrakcj± turystyczn±. ImageZwiedzili¶my imponuj±ce ¶wi±tynie Channakeshava w Belur, by³ej stolicy królestwa Hoysala (nie myliæ z opisan± wy¿ej wiosk± Bellur), Hoysaleshwara Temple, Shantaleshwar Temple oraz g³ówne atrakcje Mysore: przepiêkny orientalny pa³ac, wzgórze Chamundi ze ¶wi±tyni± Chamundeshvari oraz najwiêkszym w Indiach Dodda Nandi.

Ciekawostk± dla mnie w Mysore by³y odwiedziny w szkole, w której Guruji zacz±³ praktykê jogi. Teraz mie¶ci siê tu szko³a Sri Patanjala Yogashala, w której uczy s³ynny nauczyciel ashtanga jogi BNS Iyengar (nie mylic z BKS Iyengarem).

W planach by³o jeszcze kilka innych obiektów, ale jak to w Indiach – obowi±zuje „Indian time”, czyli po naszemu opó¼nienia i przesuniêcia w programie. Nie oby³o siê bez d³ugich oczekiwañ nie wiadomo na co i spêdzania wielu godzin w autokarze, bo jak wiadomo odleg³o¶ci s± du¿e, a drogi w Indiach bardzo z³e, zat³oczone i ruch po nich bywa ¶miertelnie niebezpieczny. Image Ale przecie¿ w ca³ej tej wycieczce nie chodzi³o o zwiedzanie. By³ to tylko taki pretekst, ¿eby wiêcej czasu spêdziæ z Gurujim. Pojawia³ siê miêdzy nami wraz ze swoj± rodzin± podczas wszystkich posi³ków, które by³y wy¶mienite i zorganizowane w piêknych, zielonych i cichych miejscach. Na przyk³ad w Mysore rozstawiono dla nas sto³y w Parku Natury nad brzegiem malowniczego jeziora Karanji i serwowano jedzenie w tradycyjny dla po³udnia Indii sposób – na li¶ciach bananowych. Innym razem przed kolacj± wspólnie z Gurujim ogl±dali¶my pokazy tradycyjnych tañców. Dla mnie by³y to cenne momenty – nie tylko odpoczynku w podró¿y, ale mo¿liwo¶æ obserwowania Gurujiego w ro¿nych sytuacjach, po prostu przebywania w jego obecno¶ci.

Ostatniego wieczoru, mimo zmêczenia i bardzo pó¼nej pory, nie rozeszli¶my siê do pokoi. W lobby hotelowym zebra³ siê wielki t³um oczekuj±cy na wyj¶cie Gurujiego z restauracji. ImagePrzywitali¶my go oklaskami. Spyta³ czy nam siê podoba³o, czy jeste¶my zadowoleni, a my odpowiadali¶my chóralnie i entuzjastycznie. ¦mia³ siê i ¿egna³ ze wszystkimi. Na koniec kto¶ zaintonowa³ „Gurur Brahma, Gurur Vishnu...”. Tak odprowadzali¶my Go do czekaj±cej przed hotelem limuzyny. Machali¶my mu stoj±c na schodach. By³o to bardzo piêkne, wzruszaj±ce po¿egnanie.

 
« poprzedni artyku³   nastêpny artyku³ »