Relacja z Polskiej Konwencji Jogi Iyengara w Warszawie: 13-14 maja 2014

Mogę nie być obiektywna - będąc w jednej osobie organizatorem i relacjonującym… Niemniej pokuszę się o kilka osobistych spostrzeżeń dotyczących przebiegu tego wydarzenia, którego organizatorem było Stowarzyszenie Jogi Iyengara w Polsce.

Początek nie należał do łatwych - mieliśmy tego dnia debiut organizatorów, debiut sali (OSiR na Polnej) goszczącej joginów - coś musiało nawalić i rozładować tę stresującą sytuację. Kiedy tylko oddaliśmy głos prowadzącej mikrofony, których używała Abhi i jej tłumaczka nie chciały przestać się sprzęgać. Wtedy właśnie jakby dla dodania otuchy Abhijata powiedziała: „kiedy coś nie wychodzi na początku - potem wszystko idzie gładko”. Odnoszę wrażenie, ze tak właśnie było.

Mieliśmy tylko dwa dni i - jak się okazało - wspaniałego nauczyciela. I pomimo tak krótkiego czasu oraz założeń programowych, o których nas Abhi poinformowała w krótkim wstępie - dostaliśmy lekcje najwyższej próby. Była to pierwsza organizowana przez stowarzyszenie konwencja. Przed 11 laty gościliśmy w Częstochowie Gitę Iyengar - córkę BKS Iyengara. Jednak tamta wizyta miała dać dopiero impuls do powstania stowarzyszenia w Polsce. Postrzegani więc jesteśmy jako kraj początkujący w praktyce iyengarowskiej. Toteż zestaw asan, na którym oparła swoje nauczanie Abhi niewiele wybiegał poza klasyczny program dla początkujących. Pierwszego dnia nacisk położony był na pozycje stojące - na sesji porannej, na wieczornej od skręconych stojących przeszliśmy do skłonów i skrętoskłonów. Zwłaszcza podczas tej drugiej sesji w mistrzostwie w tworzeniu sekwencji - moim skromnym zdaniem - Abhi dorównała swojej sławnej ciotce Gicie. To był prawdziwy majstersztyk. Następnego dnia wstałam z łóżka czując każdy - najmniejszy - fragment kręgosłupa. Dodatkowo zróżnicowane tempo - szybkie wejścia przeplatane dłuższym trwaniem w asanach - dodawały energii. Choć i samym głosem Abhi dopingowała nas do wytężonej pracy. Drugiego dnia zaczęliśmy znowu od stojących aby stopniowo ewoluować w kierunku pozycji odwróconych i wygięć. Sesja popołudniowa obliczona była głównie na regenerację i wprowadzenie do pranayamy. Jednak mylić się będzie każdy kto pomyśli, że była mniej intensywna od pozostałych. Abhi metodycznie prowadziła nas od bardzo rudymentarnych ruchów i akcji do pracy dużo bardziej subtelnej i złożonej. Odnosząc się przy tym w spójny sposób do ogólnych założeń metody i pracy z umysłem. Wydaje się, że przy takim menu usatysfakcjonowani mogli poczuć się wszyscy - niezależnie od stopnia zaawansowania.

Po kończącym konwencję wręczeniu bukietu kwiatów od organizatorów Abhi przekazała nam przesłanie, aby intensywną pracę, którą tu wykonaliśmy i nasze zaangażowanie, z którego ponoć słyniemy w Europie :) - kontynuować. Bo tylko taka praktyka przynosi trwałe owoce.

Sądzę, że nie będę odosobniona w opinii dotyczącej naszej prowadzącej odnoszącej się do niezwykłego poczucia humoru, żywiołowości w prowadzeniu - co nadawało klasie wartki rytm - bystrości w obserwacji, klarowności w podawaniu instrukcji oraz demonstracji pozycji w jej wykonaniu. Jednym słowem - Abhi w swoim nauczaniu okazała się być przykładem wdzięku połączonego z charyzmą. Jak się w niedługim czasie przekonałam do powyższych przymiotów dołączyła też skromność. Po zakończeniu ostatniej sesji w czasie krótkiej rozmowy, której zapis znajdziecie poniżej, Abhi opowiedziała mi o początkach swojej fascynacji jogą oraz o tym jak to jest pracować w RIMIY w Punie.

Abhi przyjęła zaproszenie na kolejną konwencję na 2-3 lata. Czekamy z niecierpliwością!

Kalendarz imprez

<<  Wrzesień 2018  >>
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
       1  2
  3  4  5  6  7  8  9
10111213
242526
webmaster