Przyjazd do Indii

Monsun

Image    Wylądowaliśmy na lotnisku w Bombaju jeszcze w nocy. Kiedy wyszłam z tunelu łączącego samolot z terminalem uderzyła mnie fala dusznego i gorącego powietrza. Pomyślałam wtedy, że właśnie tak będzie tutaj – w Indiach. Jednak pomyliłam się. Indie przywitały mnie deszczem, wilgotną bryzą i umiarkowaną temperaturą. Monsun w tym roku był wyjątkowo intensywny, ulice w czasie najbardziej ulewnych dni zamieniały się w rwące potoki, obuwie przestało schnąć. Należało się przyzwyczaić do nieustającego poczucia wilgoci stóp – to w najlepszym wypadku, w najgorszym – do regularnego brodzenia w wodzie po kostki, zachlapanych nogawek spodni i ręki nieustannie zajętej noszeniem parasolki. Monsun zelżał dopiero w połowie miesiąca i kiedy wydawało się, że możemy się zacząć przyzwyczajać do słońca i większej dawki światła w ciągu dnia, deszcz znowu lunął z całą siłą. Rozpadało się na cały dzień i od tamtej pory jest coraz więcej słońca i nawet pranie zaczyna schnąć.

 

Wrażenia z Instytutu I

Image    Instytut Iyengara mieści się przy raczej – jak na warunki indyjskie – niezbyt ruchliwej i hałaśliwej ulicy. Większość odgłosów dochodzących do sali ćwiczeń pochodzi z pobliskiej Ganesh Road – jednej z głównych arterii miasta. Przed wejściem na posesję z reguły stoi sprzedawca kokosów, który otwiera je nożem przypominającym maczetę. Zawsze, kiedy to robi mam wrażenie, że obetnie sobie palec. Trudno wyobrazić sobie coś lepiej gaszącego pragnienie po praktyce niż sok z wnętrza orzecha kokosowego. Szczęściarze mogą też trafić na smakowity miąższ ze środka.

 

Wrażenia z Instytutu II

Gita – moja miłość

Image     Zupełnie inną logiką niż Prasiant kieruje się Gita. Kiedy to stało się dla mnie jasne i kiedy wyraźnie poczułam jak bliski, intuicyjny i uderzająco trafny jest jej punkt widzenia pokochałam ją całym sercem. Do tego zauroczenia dołożyło się to, jak widzę ją jako człowieka.

    Kobietom przydzielają najwięcej zajęć właśnie z nią, na czym tylko korzystam. Mój plan obejmuje trzygodzinną praktykę własną oraz dwugodzinne zajęcia z nauczycielem. Dodatkowo, po interwencji Corine u Pandu udało mi się otrzymać pozwolenie asystowania na klasach medycznych, więc w połowie miesiąca w moim planie pojawiły się dwie dodatkowe godziny na zajęcia terapeutyczne.

 

Wyprawa do Ajanta i Ellora

Image    15 sierpnia w Indiach jest też dniem wolnym i bynajmniej nie z powodu święta religijnego, jak w Polsce. Tego dnia obchodzony jest tu dzień niepodległości. Wykorzystując tę okazję, czyli dłuższy niż zwykle weekend, postanowiłyśmy – cztery dziewczyny z Polski – wybrać się na wycieczkę do oddalonego o ok. 300 km. od Puny Aurangabadu, który jest doskonałym miejscem wypadowym do pobliskich kompleksów świątynnych: Ajanta i Ellora. Świątynie te są grotami wykutymi w skale.

    Do Aurangabadu przyjechałyśmy komfortowym autobusem. Sześć godzin jazdy uprzyjemniał nam seans filmowy, na który złożyły się oczywiście dwie produkcje z Bollywood. Zaraz po wylądowaniu na miejscu zostałyśmy przejęte przez miejscowych rikszarzy, spośród których najbardziej godnym zaufania wydał nam się Noor Baba. Po drodze do hotelu zaoferował nam swoje usługi, czyli zawiezienie nas samochodem do Ajanta i Ellora.

 

Wokół święta Ganesi I


Ganesia – bóg z głową słonia

Image    Ganesia jest bóstwem przedstawianym jako postać ludzka z głową słonia, szeroko rozstawionymi uszami i – czasami – kilkoma parami rąk. Symbolizuje logiczne rozwiązania problemów, a dzięki związkom z Lakszmi (bogini bogactwa) kojarzy się go z ogólnie pojętym powodzeniem. Stąd bierze się popularność tego bóstwa i jego kultu właśnie w Bombaju – centrum indyjskiego biznesu – oraz jego okolicach.
 

Wokół święta Ganesi II

Inauguracja obchodów

Image    Budowniczowie ulicznych scen, na które trafią największe przedstawienia Ganesi - idole giganty - prześcigają się w inwencji. Aranżacja tych podiów jest podobna do naszych bożonarodzeniowych szopek. Oprócz Ganesi siedzącego w centralnym miejscu scenę wypełniają różne postaci – czasem poruszane przez ukryty mechanizm. Wielkość figurek wypełniających scenę, często zupełnie nie przystaje do siebie nawzajem i próżno doszukiwać się w różnorodności rozmiarów jakiegoś ukrytego znaczenia. Natknęłam się też na przypominającą tort w lukrowej, żółtej jak kanarek polewie altankę, w cieniu której odpoczywał Ganesia. W innym miejscu z rikszy mogłam obserwować aranżację złożoną głównie z tryskających wodą fontann. Ganesia siedział rozparty wśród kolorowo podświetlonych gejzerów. Z głośników ustawionych przy scenach płyną melodie hymnów i przeciągłe jak wycie dźwięki trudnych do zidentyfikowania instrumentów dętych. Ale słyszeć można też wersję z podkręconymi basami w stylu muzyki dance'owej.

 

Wrażenia z Instytutu III


Guruji i Abbie


Image    Rozpoczęcie święta Ganesi zbiegło się w czasie z zakończeniem turnusu znakomitej większości przyjezdnych uczniów w Instytucie. Pozostali nieliczni, wśród nich my – grupa z Polski. Powodem odpływu uczniów jest przerwa w nauczaniu Gity. We wrześniu na klasach Gity będą zastępstwa, a część zajęć ma być superwizowana przez samego Gurujiego.

    Pierwszą sobotnią klasę Gity we wrześniu poprowadziła Abbie, czyli jedyna wnuczka Iyengara. Tak się składa, że układ wnukowie-wnuczka jest dokładnie odwrotny w generacji starszej rodziny Iyengarów. Iyengar miał same córki, z których najstarszą jest Gita i jednego syna – Prasianta – najmłodszego wśród rodzeństwa. Abbie jest też bodaj najmłodszą z wnuczek – ma obecnie około 20 lat. Studiuje w USA przedmiot związany z biologią i od dwóch lat jest intensywnie przygotowywana do przejęcia dziedzictwa swojego sławnego dziadka. Abbie już od dawna uczęszczała na zajęcia w Instytucie, ale od dwóch lat jest osobiście trenowana przez Gurujiego. Jako, że Guruji jest wymagającym nauczycielem, trening, jakiemu podlega Abbie jest niezwykle twardą lekcją.

 

Wrażenia z Instytutu IV

Cóż po Iyengarze?

Image    Prawdziwą ucztą dla nas – uczniów Iyengara – okazała dopiero druga część filmu. Guruji rozpoczął swoją praktykę od pozycji stojących. Wykonał wszystkie, jedna po drugiej nie robiąc przerw, następnie przeszedł do skłonów, stania na głowie potem wygięcia w tył i zaawansowane przejścia do balansów z Sirszasany, następnie Sarvangasana i cykl z wszystkimi możliwymi wariantami.

 
webmaster