Wrażenia z Instytutu I


    Sam budynek niczym specjalnym się nie wyróżnia na tle dość niskiej zabudowy okolicy. Stojąc przed bramą Instytutu uważnie przeczytałam tabliczkę z napisem "Ramamani Iyengar Yoga Institute" niedowierzając, że właśnie tu – w tak skromnym i zwyczajnym miejscu mieści się główny ośrodek jednej z najpopularniejszych metod jogi na świecie. Niemniej jednak, już za bramą moje wątpliwości szybko się rozwiały. Zewnętrzne ściany budynku zdobią werystyczne płaskorzeźby przedstawiające Guruji wykonującego asany – najpewniej zrobione są na podstawie zdjęć. Dalej przed wejściem do budynku, w którym mieszkają Iyengarowie stoi nieco zmniejszony, ale za to w trzech wymiarach Guruji w Natarajasanie. Kolejne kroki w kierunku biura, czy sali ćwiczeń przekonały mnie, że w tym miejscu nie ma ucieczki przed wizerunkiem Mistrza. Wszelkie wolne miejsca na ścianach pokrywają obrazy, zdjęcia, dyplomy. Na sali do ćwiczeń wiszą wszystkie fotografie z sesji Guruji do "Światła jogi" – bardzo dobre zdjęcia asan, również te niepublikowane w książce. Stanowią one często środek dydaktyczny w trakcie zajęć.

    Zarejestrowałam się u Chandru, otrzymałam od niego rozkład zajęć w tygodniu i niestety okazało się, że nie będę mogła asystować na klasach medycznych. Bardziej niż spotkania z samymi Iyengarami a w tym z Guruji obawiałam się konfrontacji z Pandu – sekretarzem Instytutu, o którym nasłuchałam się wiele niezwykle barwnych opowieści. Jednak z nim przyszło mi się zetknąć nieco później.

    Pierwszym z Iyengarów, na którego się natknęłam był Prasiant. Zaraz jak tylko niepewnym krokiem przekroczyłam próg Instytutu zostałam obrzucona przez niego badawczym spojrzeniem. Każdy, kto raz widział syna Guruji wie, że jego spojrzenie jest wyjątkowo wyraziste. Cały czas miałam w głowie wagę miejsca i rangę nauczycieli tu uczących, jednak kameralność budynku i sytuacja, w jakiej spotyka się tych ludzi sprawiają wrażenie ogromnej przystępności.

Guruji praktykuje w godzinach, w których z sali korzystają też studenci z Zachodu akurat przebywający w Instytucie. Więc przynajmniej kilka razy w tygodniu widuję go jak przewieszony przez linę, bądź tresler robi wygięcie w tył rozebrany tylko do spodenek gimnastycznych. Najczęściej lokuje się albo przy wejściu na salę, albo przy kantorku z pomocami, więc przejście w pobliżu niego jest nieuniknione. Gita, z kolei przychodzi zrobić swoją praktykę pod koniec godzin ogólnodostępnych i zdarza jej się zwracać uwagę praktykującym na nieprawidłowe użycie sprzętu. Na salę wchodzi w białym stroju do złudzenia przypominającym szlafrok. Wszystkie te sytuacje, w jakich widuje się największych nauczycieli tej metody odzierają ich wizerunek ze zbędnego splendoru. Obcując w ten sposób z rodziną Iyengarów szybko poczułam się w Instytucie jak zaproszona przez nich do ich domu, dopuszczona do sfery dość intymnej. To niezwykła hojność z ich strony dzielić się własną codzienną rutyną i przestrzenią, w jakiej ona ma miejsce.


Guruji

    Kontakt z Guruji jest bardzo ograniczony. Można go do woli obserwować w trakcie praktyki, czasem nawet przysłuchać się temu jak naucza swoją wnuczkę przerywając swoją sekwencję, albo zwyczajnie mówi coś nie wychodząc z pozycji. Wyjaśniając pewne kwestie często się uśmiecha, bije od niego wtedy ogromna życzliwość i sposób, w jaki przekazuje te kroplę wiedzy, z całego oceanu, który posiada zdaje się świadczyć o wielkim zdystansowaniu i pewnego rodzaju spokoju, o to, co będzie dalej z jego nauką. Usłyszałam kiedyś trafne porównanie skali, jaką należy mierzyć jego wiedzę. Guruji jest jak tsunami a my w porównaniu z nim i jego wiedzą jesteśmy, co najwyżej jak szklanka wody. Niemniej, wielki Iyengar rozmawia z ludźmi w trakcie praktyki, udziela wskazówek swoim najbliższym indyjskim asystentom po angielsku czyniąc je przystępnymi również dla wszystkich zainteresowanych z Zachodu, przerywa lekcję i daje instrukcje prowadzącym widząc, że coś przebiega nie tak. Wszystko to świadczy o tym, jak wielką pasją dla niego musi wciąż pozostawać nauczanie i dzielenie się swoją mądrością. Ale też w jego głosie, ruchach odbija się niestety piętno wieku i mniejsza niż wcześniej ilość sił. Jeśli mogę użyć mało eleganckiego porównania powiedziałabym, że ma w sobie energię starego tygrysa z nieco już przytępionymi pazurami.

Prasiant i jego nauczanie

    Prasiant jest dla mnie najbardziej kontrowersyjną postacią. Moje zetknięcie się z jego sposobem nauczania przypominało poważną kolizję. Po rozwiązanie konfliktu, jaki w konsekwencji zaistniał w mojej głowie musiałam udać się do osoby kompetentnej. Za taką uznaję Corine Biria, która była w Instytucie akurat, kiedy przyjechałam.

    Po pierwszej lekcji z Prasiantem nie posiadałam się z ogólnego rozczarowania, graniczącego wręcz z oburzeniem. Nie umiałam znaleźć wyjaśnienia dla jego sposobu poprowadzenia tej klasy. Prasiant w trakcie sesji zrobił zwyczajny wykład. Ponieważ był to tydzień pozycji stojących udało nam się wykonać jedną z nich – trikonasanę kilka razy. W trakcie wykonywania pozycji nie padła ani jedna konkretna instrukcja dotycząca techniki. Prasiant mówił do nas, ale jego instrukcje w żaden sposób nie znajdowały w mojej głowie receptury na zastosowanie. Operował pojęciami bardzo abstrakcyjnymi, mówił o naszym nastawieniu w trakcie wykonywania asany. Żeby wyjaśnić, o co chodzi odwoływał się raczej do obrazów, porównań z poza jogi oraz metafor. Nie znalazłam w jego tłumaczeniu nic wartościowego dla mojej praktyki i to mnie bardzo do niego zniechęciło. Nie oznacza to, że wszyscy mają takie same wrażenia.

    Corine wytłumaczyła mi, że Prasiant wziął z metody swojego ojca część najbardziej filozoficzną i ten wątek zaczął drążyć i rozwijać, podczas gdy Gita pozostaje wierna pracy "u podstaw", czyli wykonaniu asany. Rozmawiałam też o klasach z Prasiantem z innymi studentami. Większość z nich znajduje w nich wartość. Spojrzenie Prasianta pozwala im poszerzyć swoją perspektywę na praktykę, umieścić ją w szerszym kontekście. Są też tacy, którym podoba się metaforyka jego wykładów.

    Mnie jednak cały czas kołacze się w głowie pytanie o to, na ile bezpieczne jest w ramach tej metody odwoływanie się do obrazów i abstrakcyjnych pojęć. Owszem, z pewnością mają one wpływ na sposób myślenia, "otwierają głowę", karmią wyobraźnię. Jednak w tym może tkwić tez niebezpieczeństwo ograniczenia się właśnie do tej wirtualnej sfery.

    Patrząc na Prasianta opowiadającego nam o różnorodności perspektyw, z jakich możemy spojrzeć na asanę, nieznacznie przeniosłam wzrok wyżej i zobaczyłam fotografie z asanami w mistrzowskim wykonaniu Guruji. Pomyślałam o artyzmie, do jakiego doszedł w sztuce praktyki asany, o tym, że cała jego energia życiowa została zaangażowana w rozwinięcie tej sztuki i dzięki temu podążając za jego wskazówkami dotyczącymi wykonania pozycji możemy wznieść się ku wyższym i bardziej subtelnym aspektom praktyki jogicznej. Guruji pokazał nam jak wychodząc od ciała zmierzać ku rozwojowi duchowemu. Pamiętam, że przyjęcie odpowiedniego punktu wyjścia na tej ścieżce zajęło mi kilka lat zmagania się z sobą – zanim moje ciało stało się gotowe do tego, aby stać się miarodajnym narzędziem rozwoju. Początkowo, pomimo, że ćwiczyłam ciało, z uwagi na pewnego rodzaju oddzielenie sfery psychicznej od fizycznej nie odczuwałam specjalenego efektu natury mentalnej. W tamtym czasie praktyka jogi była mozolnym sprowadzaniem duszy do ciała. Dopiero, kiedy ów proces się zakończył – o ile mogę tak powiedzieć – możliwe stało się przejście do dalszego etapu. Prasiant w swoim podejściu zdaje się w ogóle abstrahować od tego połączenia. Przemawia i odwołuje się tylko do sfery intelektualnej, czyli tej części duszy, która ma najdalej do ciała. Jeśli ciało któregoś z jego słuchaczy nadal pozostaje niezamieszkane przez duszę – zachęcony sformułowaniami Prasianta może umieścić całą praktykę w swojej wyobraźni. Widmo takiego niebezpieczeństwa położyło się cieniem na moim postrzeganiu zajęć z Prasiantem. Nawet w opinii Corine jego klasy są bardzo zaawansowane i rzadko komu udaje się sprostać zaproponowanej przez niego ścieżce prowadzącej od głowy do ciała.

Kalendarz imprez

<<  Wrzesień 2018  >>
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
       1  2
  3  4  5  6  7  8  9
10111213141516
17181920
242526
webmaster