Wrażenia z Instytutu IV

    Zapał, z jakim praktykował był godzien pozazdroszczenia. Kiedy ze dwa razy któraś z zaawansowanych pozycji mu nie wyszła spoglądał porozumiewawczo w stronę kamery uśmiechając się od ucha do ucha. Najwyraźniej po drugiej stronie był Manuso. Oglądając praktykę własną Guruji nie mogłam uwierzyć, że to, co robi jest dziełem siedemdziesięciolatka. Szepnęłam do sąsiada "Przecież ja nie robię połowy z tego a mam mniej niż połowę jego lat." "Nie martw się" usłyszałam w odpowiedzi "masz jeszcze sporo czasu, żeby się podciągnąć." Łatwo powiedzieć, "podciągnąć się" – ale do jakiego poziomu. Faktycznie, tytuł filmu można zinterpretować, jak westchnienie "cóż pozostanie po Iyengarze", albo "któż mu dorówna?".

    W trakcie oglądania drugiej części okazało się, że nie zostaliśmy sami. Przy pierwszym niepowodzeniu Guruji w praktyce własnej odezwał się donośny głos Gity z końca sali: "widzicie – robi to zupełnie bez przyrządów, żadnego bolstera". Zupełnie jakby Gita chciała ochronić swojego kruchego już ojca przed domniemaną krytyką. Co było zupełnie niepotrzebne. Większość osób odbierała niezwykle ciepło drobne potknięcia mistrza i jego spontaniczną, radosną reakcję na nie. Wraz z rozwijającą się sekwencją rósł stopień trudności a wraz z nim napięcie na sali. Nie pamiętam już, przy której asanie – ale w pewnym momencie na sali rozległy się oklaski i od tego momentu każda trudniejsza pozycja albo przejście były nagradzane brawami. Kiedy film się zakończył rozbrajającym kadrem, w którym wyczerpany jogin moczy nogi w basenie brawom nie było końca. Wtedy wyszła na jaw ostatnia z zakamuflowanych osób. Manuso zwrócił naszą uwagę, na to, że brawa powinniśmy skierować do znajdującego się z tyłu sali Guruji. Siedział zadowolony i rozpromieniony w fotelu, obok niego owinięta w zwiewne, białe sari – Gita. Kolor Sari pięknie kontrastował z jej ciemną skórą. Do tego jej wielkie oczy iskrzyły się od szczęścia.

    Myślę, że jedną z ważniejszych spraw, które leżą jej na sercu jest respekt wobec jej ojca oraz docenienie jego dorobku. Nieustannie podkreśla to w czasie klas, stawia się na pozycji medium przekazującego jedynie to, czego nauczyła się od niego. Nie wyraża się o nim inaczej niż Guruji. Czasem posuwa się wręcz do krytyki innych podejść do tematu praktyki asan. Nie wiem, czy jest to tu potrzebne. Niemniej wszyscy nauczyciele pracujący w Instytucie często poprzedzają instrukcję sformułowaniem: "Guruji mówi, żeby…" W trakcie klas kobiecych – niezależnie który z nauczycieli je akurat prowadzi – Guruji woła Abbie do siebie, każe stanąć w danej pozycji, wykonać kilka instrukcji, poczuć pracę, po to, żeby następnie przekazać tę informację wszystkim. Abbie wchodzi wtedy na podium i mówi: "Zobaczcie, tak robię to zazwyczaj, a Guruji mówi, żeby zrobić to tak-i-tak".


Ego białasów i nastawienie Hindusów

    Właśnie, może taka reakcja jest objawem różnicy, jaka istnieje między ludźmi z Zachodu a Hindusami. W momentach wzburzenia Guruji mówi: "Wy ludzie z Zachodu macie nieposkromione Ego, podczas gdy Hindusi są pokorni". Zastanawiałam się długo nad tym jego stwierdzeniem, starając się zrozumieć, co ma na myśli mówiąc o naszym ego i czego też chwalebnie brakuje Hindusom. Olśniło mnie w momencie, w którym obserwowałam, w jaki sposób Abbie reaguje na polecenia Guruji w trakcie praktyki własnej. Nie mogłam się nadziwić, temu, że w momencie wykonywania instrukcji dotyczących pracy ramion, jej stopy były rozluźnione. No, tak przecież z pewnością ma świadomość tego, że stopy mają pracować. Może zapomniała, albo ta praca jej umknęła? A może po prostu daje się prowadzić instrukcjom swojego mistrza? Nie robi nic z własnej woli, nic z tego, co pochodzi z jej wiedzy. Zarzuca ją, na moment – zapomina, żeby z czystym umysłem przyjąć naukę autorytetu. Jest to postawa służąca pogłębieniu wiedzy.

    Postawa, która w błysku skojarzenia przywiodła mi na myśl moje refleksje na temat zachowania Hindusów na ulicach, o ich powstrzymaniu reakcji. O chwili, którą dają sobie na ocenę sytuacji. Tak jest też w wypadku jogi. Żeby dowiedzieć się, co zmieni w ułożeniu ciała i czemu służy dany ruch trzeba najpierw zbadać stan wyjściowy, a na to trzeba czasu. Gdyby Abbie poprawiła stopy wprzódy, nie dowiedziałaby się, w jaki sposób ułożenie ramion rzutuje na pracę stóp i jaka zmiana, czy korekta stóp jest możliwa poprzez pracę w barkach. Ja sama zaobserwowałam, że w trakcie klasy często wyprzedzam kolejne komendy. Wykonuję pracę, o którą nauczyciel jeszcze nie poprosił, czyli zachowuje się jak Europejczyk na ulicy. Mam już w sobie gotową reakcję na bodziec, który jeszcze nie nadszedł. Wiele cennych obserwacji umyka mi w ten sposób. Jednak zdobycie się na postawę umożliwiającą taki sposób uczenia się wymaga poddania się i pokory, których nam uczniom z Zachodu brakuje. Być może właśnie to miał Guruji na myśli zarzucając nam posiadanie zbyt wybujałego ego.

Garść humoru z klas Gity

    Właściwie wszyscy Iyengarowie mają ogromne poczucie humoru. Jednak chyba Gicie udaje się najlepiej nim sterować w trakcie klas. Jej poczucie absurdu w zderzeniu z gwałtownym sposobem bycia i reagowania dają niezwykły, komiczny efekt. Na klasy wieczorne przychodzi pewien uczeń cierpiący na autyzm. W sierpniu na jej klasach było niezwykle tłoczno i w związku z tym należało ściśle przestrzegać zasad związanych ze sprzętem, układaniem mat oraz ogólnym porządkiem na sali. Tenże człowiek jednak zazwyczaj niewiele sobie robił z ogólnie panującego na sali rygoru i lekkiego podenerwowania. Wyjątkowo wyluzowany lubił sobie śpiewać, czasem było to ciche nucenie melodii, ale czasem, kiedy na sali zapadała grobowa cisza – np. tuż przed odśpiewaniem hymnu do Patańdżalego – jego zachowanie stawało się zbyt rozpraszające. Czasem zwyczajnie zachowywał się w sposób niesubordynowany, nie robiąc sobie nic z poleceń Gity. Ciekawe było to, że Gita potrafiła błyskawicznie ocenić, na które zachowania tego poczciwca należy reagować i przywoływać go do porządku, a które pozostawić jako specyficzny koloryt tych klas. Kiedyś już mocno wyprowadzona z równowagi krzyknęła do niego: "Czy Ty jesteś głupi?", na co on odpowiedział z rozbrajającą szczerością: "Tak, jestem głupi." Gita na to w błyskawicznej ripoście: "To bądź sobie głupi, tylko zamknij usta!" Kiedy indziej natomiast w trakcie objaśniania jakiegoś zagadnienia, akurat w momencie pauzy w wypowiedzi Gity rozległo się przeciągłe ziewnięcie. Na co sala spontanicznie zareagowała chichotem. Natomiast rozbawiona tym Gita powiedziała: "Dajcie mu spokój. Przynajmniej wiem, że oddycha."

webmaster