Vinyasa w Jodze

Image

Rozważania na temat logiki sekwencji według przekazu Pattabhi Joisa i BKS Iyengara.

Ostatnimi czasy słowo Vinyasa robi ogromną karierę. Zwłaszcza w połączeniu ze słowem joga. Kojarzy się z atrakcyjną, bo dynamiczną formą jogi obiecującą swoim adeptom potężny zastrzyk pozytywnej energii, smukłą sylwetkę i inne pożądane z perspektywy człowieka Zachodu korzyści. Dla osób wnikliwszych słowo to odsyłać będzie do metody Pattabhi Joisa nazywanej Ashtanga Jogą. I na tym skojarzenia w szerszej świadomości się wyczerpują. W tym artykule chciałabym przedstawić szerszy kontekst dla rozumienia tego kluczowego w praktyce hatha jogi pojęcia. Nie ukrywam, że wywód ten zmierzać będzie do rozbicia powszechnego – wąskiego pojmowania vinyasy. Ponadto chciałabym przy tej okazji przeanalizować swoistą ewolucję, jaką przeszło podejście Iyengara do praktyki vinyasy. Mam nadzieję, że artykuł ten naświetli podstawowe różnice między podejściem Iyengara i – wywodzącym się od Krishnamacharii – propagowanym współcześnie przez Pattabhi Joisa.

"Vinyasa"

Zacznijmy od źródłosłowu. Słowo 'vinyasa' składa się z dwóch części posiadających odmienne znaczenia: 'vi' i 'nyasa'. 'Vi' oznacza rozdzielanie, rozłączanie a 'nyasa' - układanie (na miejscu), wkładanie. A zatem cały wyraz 'Vinyasa' oznacza rozdzielenie na składowe i ułożenie w określonym porządku. Światło na kontekst, w jakim ten wyraz występował w tradycji indyjskiej rzucił kiedyś Faeq Biria (doświadczony nauczyciel z Paryża, "Ojciec Chrzestny" polskiej jogi Iyengara) poprzedzając pierwszy intensywny warsztat jogi w Wiśle (2000) wykładem na temat vinyasy. O ile dobrze pamiętam - powiedział wtedy, że w filozofii indyjskiej, która dość ściśle była związana z religijnością hinduską słowo to oznaczało sekwencję rytualną związaną z jakimś porządkiem obrzędów. Do użycia zaś w kontekście filozoficznym ponoć weszło z jubilerstwa - gdzie oznaczało układanie szlachetnych kamieni w oprawę i tworzenie w ten sposób biżuterii.

Ashtanga Vinyasa

Jak widać vinyasa jest układaniem czegoś w sekwencję, jeśli zaś weźmiemy pod uwagę, że tym czymś ma być jakaś czynność - praktyka jakiegoś rodzaju to okaże się, że vinyasą jest tworzenie algorytmu działania. Sam BKS Iyengar w swoim artykule poświęconym vinyasa jodze dostrzega pewną fundamentalną własność algorytmu - po wykonaniu jego części pojawia się nowa jakość, dyspozycja świadcząca o gotowości do przejścia do następnego etapu.

W tym sensie zauważmy, że vinyasę stworzył Patandżali pisząc o ośmiostopniowej ścieżce jogi. Żeby przystąpić do praktyki asan potrzebne są kwalifikacje moralne, czyli przestrzeganie yam i niyam. Z kolei asana jest etapem przygotowującym do pranayamy, a ta do wycofania zmysłów (pratyahara) itd. Adept jogi nie będzie gotowy do ćwiczeń oddechowych, jeśli wcześniej nie przejdzie intensywnego treningu w asanach. Trening ten nie tylko przygotowuje ciało - otwiera je, ale również poprzez ciało oddziałuje na umysł - pomaga w wyciszeniu i koncentracji, wysubtelnia wewnętrzne postrzeganie.

Szczególnie u Iyengara widać jak metodyczne jest poruszanie się z jednego szczebla jogi na drugi (ale również Pattabhi Jois podkreśla pierwszeństwo asany przed pranayamą). Do tego stopnia, że regularna i prawidłowa praktyka na szczeblu niższym spontanicznie wprowadza adepta jogi na następny stopień. W Punie (RMIYI) w sierpniu 2006 byłam świadkiem wykładu Gity Iyengar (córki Iyengara obecnie przekazującej nauczanie ojca), w którym podkreśliła, że wszelkie bardziej zaawansowane praktyki nie są sterowane przez intelekt. Na etapie, na którym uczymy się przechodzić po kolejnych szczeblach jogi wzwyż, nie ma czegoś takiego jak decyzja o tym, że zaczynamy teraz praktykę dharany np. na punkcie poniżej pępka. W efekcie takiej decyzji, co najwyżej będę sobie wyobrażać, że tę praktykę wykonuję. Natomiast, jeśli z oddaniem wykonywać będę asany, np. Siavasanę, nie tylko spontanicznie pojawi się oddech pranayamiczny, ale też jakby wymykając się spod kontroli intelektu umysł sam znajdzie drogę do punktu pod pępkiem. Zaś odkrycie - intelektualne zdanie sobie sprawy - że już jesteśmy całą świadomością skupieni właśnie w tym miejscu przychodzi jako drugie i jest czymś wtórnym i nieistotnym z perspektywy praktyki dharany. Namiastką tego doświadczenia jest właśnie odkrycie w trakcie długiego trwania w asanach, że oddech ujjai się pojawił spontanicznie.

Asana Vinyasa

Skupmy się, zatem na jednym z członów jogi - na praktyce asan. Vinyasa w tym kontekście będzie sekwencjonowaniem asan, czyli tworzeniem listy pozycji, które są następującymi po sobie etapami. Samo słowo etap narzuca tu skojarzenie dążenia ku czemuś. Więc już nie tylko budujemy algorytm, którego kolejne kroki tworzą dyspozycje - przygotowują nas do następnego ruchu, ale cała sekwencja do czegoś zmierza. I odpowiedź na pytanie, do czego zmierza sekwencja asan, nie jest wcale taka oczywista.

Krishnamacharia - nauczyciel obu wymienionych do tej pory wielkich postaci współczesnej jogi na Zachodzie - BKS Iyengara i Pattabhi Joisa - budował sekwencje asan prowadzące do danej pozycji i wyprowadzające. Iyengar jako przykład, w cytowanym wyżej artykule, podaje sekwencję wprowadzającą do Paścimottanasany:

Samasthiti
Urdhva Hastasana
Uttanasana
Chaturanga Dandasana
Urdhva Mukha Svanasana
Chaturanga Dandasana
Adho Mukha Svanasana
Lolasana
Dandasana
Paścimottanasana

Sekwencja wyprowadzająca jest odwróceniem powyższej sekwencji. Jak widać - sekwencja jest oparta na Surya Namaskar - powitaniu słońca. Wygląda na to, że Surya Namaskar jest sekwencją tradycyjną, czymś w rodzaju rytuału (odpowiednika rytuału religijnego), uświęconego przekazem mistrzów. I tym tłumaczyłabym żelazną konsekwencję, z jaką stosuje się niezwiązane bezpośrednio z końcową asaną przejścia z jednej asany do drugiej. Z całej tej sekwencji bezpośrednio fizycznie przysposabia ciało do Paścimottanasany jedynie Uttanasana, Adho Mukha Svanasana, Danadasana, otwierając tyły nóg i uelastyczniając biodra. Można, więc pytać - jaki powód stoi za wprowadzaniem do niej Urdhva Mukha Svanasany, Chaturanga Dandasany czy Lolasany. Można się też dziwić - ale to jest zdziwienie, które pojawia się bodaj tylko u praktykujących wg metody Iyengara - dlaczego w tej sekwencji nie ma np. Janusirszasany i Triang Mukha Eka Pada Paścimottanasany doskonale przygotowujących biodra do skłonu z obiema prostymi nogami.

Wygląda na to, że Krishnamacharya myślał o sekwencji Surya Namaskar jak o ornamencie jubilerskim, w który można oprawić drogocenny kamień - Paścimottanasanę. Niezbywalność tegoż ornamentu w sekwencji jest faktem uświęconym tradycją. Autorytet tradycji opiera się zaś najczęściej nie tylko na przekazie mistrzów i Guru oraz niezłomnej wierze w ich nieomylność, ale również na wartości wiedzy, która gromadzona jest nierzadko przez pokolenia. Taka wielopokoleniowa perspektywa daje możliwość prowadzenia obserwacji przez odpowiednio długi czas oraz wielokrotnej weryfikacji hipotez, na jakich jest oparta. Jest to, więc wiedza solidnie sprawdzona.

Chakra Vinyasa

Spytajmy dalej, jaką hipotezę, zatem kryje klasyczna sekwencja Surya Namaskar - lub też innymi słowy - do jakiego celu prowadzi praktyka tejże sekwencji. Światło na interesujące nas tu zagadnienie może rzucić zestawienie ze sobą metod Iyengara i Pattabhi Joisa - posiadajacych wspólne źródło, jakim jest nauczanie Krishnamacharii. Iyengar nauczał w duchu Krishnamacharii po przybyciu do Puny (1937) i jeszcze do lat 70tych. Pattabhi Jois zaś pozostał wierny logice sekwencji opartych na Surya Namaskar po dzień dzisiejszy.

Porównajmy, więc sekwencje skłonów w obu metodach. Zdziwiony sekwencją wprowadzającą do Paścimottanasany przedstawioną wyżej adept jogi Iyengara jednym tchem wyrecytowałby klasyczną Iyengarowską sekwencję skłonów w takim oto porządku występującą w Świetle Jogi:

Janusirszasana
Ardha (Baddha) Padma Paścimottanasana
Triang Mukha Eka Pada Paścimottanasana
Marichyasana I
Paścimottanasana
Purvottanasana

Podczas gdy u Pattabhi Joisa skłony wykonuje się w pierwszej serii w następującym porządku (wplecione - rzecz jasna w Surya Namaskar):

Paścimottanasana
Purvottanasana
Ardha (Baddha) Padma Paścimottanasana
Triang Mukha Eka Pada Paścimottanasana
Janusirszasana
Marichyasana I

Pierwsza różnica między obiema sekwencjami, która uderza to miejsce, jakie zajmuje Purvottanasana. W sekwencji Iyengara występuje na końcu i jak sam Iyengar pisze w Świetle Jogi: "pozwala odpocząć po męczących asanach z wygięciem do przodu". Dlaczego pozwala odpocząć? Ponieważ jej działanie jest przeciwne do działania skłonów. Podczas, gdy te drugie otwierają i uelastyczniają tył ciała - rozciągają tyły nóg, dolną część pleców i w dość metodyczny sposób tył miednicy - Purwottanasana jest asaną z wygięciem w tył a więc otwiera przód ciała - klatkę piersiową, barki i przednie pachwiny. Powód, dla którego Iyengar umieścił tę asanę na końcu sekwencji skłonów jest tym, dla którego Pattabhi Jois za Krishnamacharią usytuował ją pomiędzy skłonami. Różnica tkwi tu w sposobie myślenia o sekwencji - a ściślej - w tym, do czego ona prowadzi. I właśnie tu docieramy do odpowiedzi na interesujące nas pytanie.

Wysunęłabym hipotezę, że umieszczenie Purvottanasany w środku sekwencji ma służyć pobudzaniu przepływu energii w ciele, czyli otwieraniu kolejnych kanałów energetycznych tak, aby aktywizacji ulegały kolejne czakry. Wskazuje na to przenoszenie głównego miejsca działania asany w ciele w miejsce odległe. Na podobnej zasadzie zbudowana jest sekwencja na problemy hormonalne u Iyengara - a właśnie gruczoły dokrewne, pobudzane w tej sekwencji terapeutycznej są najlepszym fizjologicznym korelatem czakramów. No i właśnie - Surya Namaskar - od której zaczęliśmy tę analizę - jest najlepszym przykładem sekwencji, której przeciwstawne ruchy przenoszą punkt ciężkości działania asany pobudzając tym krążenie płynów fizjologicznych oraz przepływ energii.

Uświęcona mądrością mistrzów prawda o pobudzającym energię działaniu, sprawdzona przez pokolenia adeptów praktykujących zgodnie z przekazem Guru jest centralnym powodem, dla którego Krishnamacharya nauczał wchodzenia do Paścimottanasany w cyklu Surya Namaskar. Przekaz ten jest nadal żywy w nauczaniu Pattabhi Joisa.

Iyengar Vinyasa

Druga różnica między sekwencją Iyengara i Pattabhi Joisa to kolejność skłonów. Ponownie - wydaje się, że porządek zaproponowany przez drugiego z nauczycieli wskazuje na działanie na poziomie energetycznym, czy też fizjologicznym. Zdecydowanie bardziej kompetentna czuje się jednak interpretując klasyczną sekwencję Iyengara, która - jak już wspomniałam wyżej - metodycznie otwiera okolice miednicy wraz z dolnym odcinkiem kręgosłupa. Otwarcie to dotyczy zarówno pachwin, jak i kości krzyżowej oraz stawów krzyżowo biodrowych. Odcinek za odcinkiem idąc od dołu uelastycznia się tę okolicę przygotowując ciało do pracy w Paścimottanasanie, która wieńczy sekwencję. Właśnie przesunięcie nacisku z pobudzania układu hormonalnego na przygotowanie ciała do pozycji wieńczącej sekwencję jest moim zdaniem tym, co stanowi o fundamentalnej różnicy między obu podejściami i jest zarazem pierwszym krokiem Iyengara w stronę własnego podejścia do budowania vinyasy. Nie jest też ostatnim.

O kierunku, w jakim poszła dalej ewolucja podejścia Iyengara można, co nieco wyczytać z trzeciej różnicy - a mianowicie położenia samej Paścimottanasany w sekwencji. Przecież - można spekulować - Paścimottanasana jest de facto łatwiejszą pozycją niż Ardha (Baddha) Padma Paścimottanasana, gdzie jedna noga jest w lotosie. Dlaczego więc nie poprzedzić tej pozycji Paścimottanasaną? Ale też Triang Mukha Eka Pada Paścimottanasana wydaje się bardziej problematyczna - bo silniej rozciąga tył nogi, no i pachwinę nogi w Virasanie. Właściwie to samo, można powiedzieć i o Marichyasanie I, a jak się przyjrzeć Janusirszasanie to też nie jest to pozycja łatwa, o ile nie trudniejsza niż Paścimottanasana. Wygląda na to, że Iyengar umieścił pozycję najmniej wymagającą fizycznie na końcu sekwencji. Dlaczego?

Otóż wydaje mi się, że powodem jest tu zaawansowany sposób wykonywania tej pozycji. Metoda Iyengara ewoluowała w stronę wykrywania coraz subtelniejszej pracy w pozycjach prostych, które samym swoim kształtem nie wymuszały intensywnej pracy. Ta intensywność zaczęła się przejawiać w sferze poszukiwania ruchów ustawiających pozycję od środka. Dzięki temu Iyengar zaczął również używać asan do oddziaływania na organy wewnętrzne. To zastosowanie wydaje mi się jednak ubocznym w stosunku do tego, co okazało się być celem samym w sobie praktyki asan - miał być nim stan medytacyjny umysłu. Dlatego też mylne wydaje mi się twierdzenie jakoby cechą wyróżniającą metodę Iyengara w stosunku do Pattabhi Joisa jest jej wymiar terapeutyczny. Rzecznicy tego twierdzenia (również publikujący na portalu Radek Rychlik) nie dostrzegają tego, co faktycznie rządziło ewolucją metody Iyengara.

Citta-Vritti Vinyasa

Powróćmy do ustaleń z początku poprzedniego rozdziału. Analizując rozumienie terminu Vinyasa w kontekście sekwencji asan doszliśmy do wniosku, że porządek asan jest rządzony tym, do czego zmierza - celem praktyki. U Pattabhi Joisa było to udrażnianie kanałów energetycznych - u Iyengara - sekwencja asan była nakierowana na wykonanie subtelnej pracy. W klasycznej sekwencji skłonów praca dająca fizyczny efekt otwarcia kolejnych partii miednicy ma zostać przeniesiona jako działanie subtelne do praktyki Paścimottanasany.

Trafnie ilustruje to podejście nauczanie Richarda Agara Warda (od 40 lat praktykujący wg metody Iyengara nauczyciel z Bath w Anglii) podane na iście brytyjski sposób. Zaczynając zaawansowaną klasę (luty 2004) w londyńskim Instytucie Iyengara 'Maida Vale' zadał pytanie nam - uczestnikom zajęć:
- Czy ktoś widział w Świetle Jogi jakieś pomoce?
Po czym widząc zmieszaną reakcję grupy sam sobie udzielił odpowiedzi:
- Nie ma żadnych - i dodał żartobliwie - no może poza tą panią, która służy jako pomoc Gurujiemu do wykonania Mayurasany- (nota bene ta pani jest właśnie w Paścimottanasanie - przyp. K.P.)
- Nie ma ich - wyjaśniał dalej - dlatego, że idea pomocy jest szersza niż to o czym myślimy pod pojęciem przyrządu. Pomocą jest wszystko, co czyni pozycję łatwiejszą, a więc co nas przygotowuje do wejścia do pozycji, albo do zrozumienia pracy w tej pozycji. Pomocami w tym sensie są też inne pozycje w sekwencji.

W owym czasie zrozumiałam, że asany przygotowują do zrozumienia pracy w asanach. Dlatego sekwencja pozycji stojących będzie się różnić w wypadku początkujących i zaawansowanych. W sekwencjach dla początkujących myśli się o przygotowaniu ciała do wejścia do pozycji i dlatego w sekwencji narasta trudność z pozycji na pozycję. Gdy zaawansowanym staramy się wyjaśnić jakiś ruch w asanie układamy sekwencję przewrotnie - kładąc pozycje łatwiejszą na końcu - jako zwieńczenie. Tak jest na przykład w sekwencjach pozycji stojących, gdzie pokazujemy ruch występujący przy wejściu do asany - narzucony niejako jej formą po to, żeby wykonać go w pozycji, w której forma pozostawia pewną wolność w tym względzie i wykonanie tego ruchu zależy od naszej woli podyktowanej zrozumieniem dynamiki pozycji.

Można, więc dalej pytać - po cóż Iyengarowi komplikowanie życia swoich uczniów? Zamiast zdać się na działanie asan na poziomie fizycznym, gdzie pożądany ruch będzie wywołany chcąc nie chcąc, bo w przeciwnym razie nie zrobimy pełnej pozycji? Po co mnożyć instrukcje pracy w asanch kosztem ich ilości w sekwencji? Dlaczego jego zdaniem zrozumienie pracy jest tak ważne? Czy warto rezygnować z pozycji bardziej zaawansowanych na rzecz subtelnej pracy w pozycjach prostszych? Otóż, zdaniem Iyengara warto, ponieważ asana jest narzędziem do pracy z umysłem a efekt fizyczny jest efektem ubocznym - podobnie jak zastosowanie terapeutyczne. Rozumienie pracy w asanie jest atraktorem dla myśli - zajmuje intelekt, przekuwa go do tego, co dzieje się tu i teraz. Dzięki temu śledzenie subtelnych ruchów, wywoływanie ich jest fenomenalnym treningiem uwagi i jej koncentracji, bez której trudno mówić o pojawieniu się prawdziwej praktyki wyższych niż asana członów jogi. Ponieważ ta wyższa praktyka odbywa się właśnie w asanie - mówi się (a konkretnie jest to teza Karla Bajera), że w praktyce asany zgodnie z wytycznymi Iyengara zawarte są wszystkie pozostałe człony jogi prowadzących do ostatecznego celu jogi, czyli powstrzymania poruszeń świadomości.

Widać, zatem jak, dzięki swojej dociekliwości Iyengarowi udało się przetransformować podejście do sekwencji asan. Wychodząc od koncepcji vinyasy, w której asana jest figurą wkomponowaną w ornament, tak jak Paścimottanasana wkomponowana była w Surya Namaskar, za którą kryło się założenie o pobudzającym energię w ciele działaniu sekwencji. Etapem pośrednim było układanie pozycji w porządku, który przygotowuje ciało do kolejnych - trudniejszych pozycji. Po nim następował ten, w którym sekwencja ma ułatwiać zrozumienie subtelnej pracy w asanie, po to, aby już w praktyce asany ćwiczyć umysł w koncentracji niezbędnej dla osiągnięcia ostatecznego celu jogi, jakim jest powściągniecie poruszeń świadomości. Koszty zmiany celu praktyki vinyasy to w tym wypadku utrata dynamizmu w sekwencji, bo też ubywa w nich asan a przybywa komend i mniej intensywne działanie na poziomie fizycznym. Chciałam jednak podkreślić, że w metodzie Iyengara mieści się całe przedstawione wyżej spektrum możliwości - mądrością praktykującego jest umiejętnie z tego bogactwa korzystać konstruując vinyasy do praktyki własnej.


Katarzyna Pilorz

Kraków, 6 stycznia 2008

Korzystałam z:

BKS Iyengar, Światło jogi
BKS Iyengar, Vinyasa Yoga, w: Astadala Yogamala, vol. 2
Karl Bajer, Iyengar and the Tradition of Yoga
Lino Miele, Astanga Yoga

Kalendarz imprez

<<  Sierpień 2018  >>
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
    1  2  3  4  5
  6  7  8  9101112
1314151617
  
webmaster