Sekrety kuchni ajurwedyjskiej

O ajurwedyjskim jedzeniu, każdy już pewnie słyszał, zwłaszcza w kontekście zdrowego żywienia. Ale cóż właściwie znaczy – jedzenie ajurwedyjskie?

Niektórzy pewnie myślą, że skoro Ajurweda pochodzi z Indii, chodzi o kuchnie indyjską - wcale nie.

Owszem - Ajurweda powstała w Indiach ale mówi przecież nie tylko o sprawach dotyczących mieszkańców tamtych terenów a o ludziach jako takich. A jak świat długi i szeroki jesteśmy tacy sami: mamy dwie ręce, dwie nogi i jedną głowę, oddychamy, trawimy i wydalamy, odczuwamy czasem ból, smutek, miłość, radość.

Image

Ajurweda jest „ instrukcją obsługi” człowieka, niezależnie od miejsca i warunków geograficzno-klimatycznych, w których dana osoba mieszka.

Zasady kuchni ajurwedyjskiej związane są, z tymi samymi podstawowymi jakościami, jakimi ajurweda opisuje ludzki organizm i cały świat.

Jedzenie może mieć naturę rajasu, tamasu, sattwy. Te właściwości wraz z pożywieniem wchłaniamy.

  • Rajas – mają produkty, które pobudzają, naładowują, "podkręcają",
  • Tamas – mają produkty, które wprowadzają zastój, „zamulają”, powodują uczucie ciężkości, utraty sił, senność
  • Sattwa – tę cechę ma żywność która, daje poczucie lekkości, tyle energii - ile potrzeba bez niedoborów i nadmiaru, równoważy stan umysłu.

Kuchnia ajurwedyjska opiera się na jedzeniu sattwicznym – po którym nie czujemy się - ani za nadto pobudzeni, ani za bardzo statyczni. Jedzeniem sattwicznym można nazwać wszystko, co jest:

  • świeże (warzywa, owoce), świeżo ugotowane (potrawy, które nie sa zjedzone od razu po przyrządzeniu, nabierają niestety z czasem cech tamasu),
  • nieprzetworzone, niekonserwowane. Jedzenie z mrożonki, puszki, z konserwantami, przechowywane w lodówkach, w foliowych workach - to najczęściej tamas – nie ma żadnych właściwości sattwicznych,
  • wegetariańskie - jedzenie nie pochodzące z zabitych zwierząt. Mięso i ryby – nie mają w ogóle w sobie elementu sattwy – ich naturą jest rajas (pobudzenie) i tamas (otępienie)– dlatego często ludzie, którzy jedzą dużo mięsa tacy właśnie są – łatwo wpadają w gniew i jednocześnie wciąż czują się zmęczeni.
{mospagebreak}
Image

Ajurweda poleca bardzo nabiał - jednak przy tym temacie warto dłużej się zatrzymać i przestrzec przed spożywaniem większej ilości reklamowanych w TV jogurtów, serków i mleka. Najpierw przyjrzyjmy się uważnie czy to, co jest reklamowane jako nabiał, rzeczywiście nim jest – czy mleko dajmy na to - UHT, zero % jest dalej mlekiem od krowy – czy już tylko przygotowaną w procesie produkcji „wodą z kazeiną”; a słodkie jogurty, z dwumiesięcznym terminem przydatności do spożycia – niech każdy zgadnie sam…  Królestwo za dostęp do prawdziwego nabiału!

Ser żółty (tu na pewno bardzo zmartwię wielu od niego uzależnionych) ma niestety podobną naturę jak mięso – rajas+tamas.

Warto wiedzieć, że większość produktów nabiałowych wychładza - wyjątkiem jest kwaśny jogurt. To, co kwaśne rozpala element ognia, czyli wzmaga trawienie - ale znowu uwaga, nie chodzi tu o żadne Danonki i tym podobne słodzone specjały, które z prawdziwym jogurtem niewiele mają wspólnego - prawdziwy jogurt zawsze jest kwaśny, i dobrze z nim nie przesadzić, ponieważ będziemy się musieli zmierzyć wtedy z problemem przegrzania organizmu. Nadmiar ognia to, chociażby - przeróżne stany zapalne, sucha skóra na którą nie działa żadne nawilżanie, migreny, nadkwasota, nadmierne pocenie, ataki złości, hemoroidy, dolegliwości wątroby, zapalenie spojówek, mięśniaki macicy.

W naszym klimacie nabiał nie jest polecany ze względu na zimno – wiadomo, że wychładza, pobudza wydzielanie śluzu i zaflegmia organizm, co kończy się zwykle długotrwałymi infekcjami - chyba, że wiemy, które produkty mają właściwości usuwania nadmiaru śluzu (np.należy do nich kasza jaglana) i potrafimy tej wiedzy w porę użyć, by zrównoważyć nadmiar zimna.

{mospagebreak} 

Ajurweda ma wiele wspólnego naszą dawną medycyną ludową i naturalnymi metodami leczenia i żywienia. Europejską medycynę ludową odsądzono już od czci i wiary ale rozprzestrzeniające się choroby cywilizacyjne (nadciśnienie, cukrzyca, otyłość, alergie) gnębiące obecnie ludzkość mówią jasno: „Ludzie kochani - nie do końca tacy jesteście mądrzy i sobie radzicie. Nie dacie rady bez sięgania do tradycyjnych sposobów, które w życiu codziennym sprawdzały się od wieków”.  Większość ludzi – pomijając twardogłowych sięga po nie coraz częściej. Podobnie, stare zasady żywienia - przypomnijmy sobie chciażby zupy, które jadali u nas kiedyś na wsi rano (tak,tak ciepłe zupy rano - nie płatki bynajmniej, zalewane zimnym mlekiem a potem jeszcze, w ciągu dnia  - dwa litry zimnej wody mineralnej oraz zimne surówki – trzy największe „killery ognia trawiennego” naszych czasów).

  • podtrzymywanie ognia trawiennego – jest jedną z zasad, które - prócz dbałości o dobrą jakość produktów - są niesłychanie ważne dla zachowania zdrowia.
  • właściwa ilość spożywanego jedzenia – przejadanie się nawet najzdrowszymi potrawami jest szkodliwe i produkuje w ciele toksyny. Głodzenie się nie jest polecane przez Ajurwedę dla wszystkich - krótkie głodówki są korzystne głownie dla osób o typie kapha, mających skłonność do gromadzenia, zastoju i tycia.
  • właściwe połączenia produktów – podobnie jak w zaleceniach współczesnej dietetyki, jak i na przykład, tradycyjnej kuchni koszernej – nie łączy się białka i węglowodanów.  Za toksyczną mieszankę uważa się również połączenie nabiału ze świeżymi owocami (żegnaj, poranny jogurcie z jagodami). Owoców, w ogóle nie powinno się łączyć z innymi produktami. Nalepiej służą spożywane oddzielnie. Z ciekawostek - Ajurweda radzi nie łączyć nigdy miodu i masła (ghee) w równych proporcjach - to połączenie szczególnie zdradliwe z powodu swej nieoczywistości. Oba produkty oddzielnie są bardzo polecane, dobroczynne - razem, w równych proporcjach tworzą mieszankę toksyczną.
  • przygotowane z miłością – ważne jest kto nam gotuje i jakie ma intencje. Według ajurwedy energia i nastawienie osoby przygotowującej posiłek przenika do jedzenia i zmienia jego subtelne właściwości. Złość, wrogość, gniew, zawiść kucharza mogą sattwiczne produkty zmienić w niestrawną, tamasową potrawę. Zresztą, wiemy przecież, nawet po posiłku w barze mlecznym, czy restauracji podanym nawet niekoniecznie, w stylu filmu „Miś” czujemy się zupełnie inaczej niż po posiłku przygotowanym przez ukochaną osobę w domu. Jedzenie przygotowane i podawane z miłością, ma maksimum energii sattwicznej.
  • regularne wypróżnianie i oczyszczanie. Jeśli doskonale trawisz i prawidłowo, regularnie się oczyszczasz - żadne jedzenie nie zaszkodzi. Do oczyszczania zaliczamy nie tylko regularne, codzienne wypróżnianie ale i codzienne zabiegi pielęgnacyjne: czyszczenie nosa, uszu, języka oraz skóry – na którą stosuje się masaż olejem (a potem kąpiel).
  • właściwy dobór pokarmów do konkretnej osoby - nie wszystko jest dobre dla wszystkich. Najpierw trzeba ustalić, które z podstawowych elementów (ziemia, woda, powietrze, eter i ogień) trzeba dostarczyć w jedzeniu, by organizm i psychika danej osoby pozostawały w równowadze ze swoją własną naturą. Tu znowu - warto znać swoją naturę (dominujące dosze) i wiedzieć, co pomaga im pozostawać w równowadze.

W szkole ajurwedyjskiej w Faridabad w Indiach, którą zwiedzałam w ubiegłym roku, gdzie według zasad ajurwedy uczy się ponad tysiąc dzieci – te, które  już potrafią pisać i czytać prowadzą ajurwedyjskie dzienniczki, gdzie prócz dobrych uczynków mają zapisane, jakim typem są - co w związku z tym powinny jeść, a czego unikać. Uczą się też, jakie zdolności mają w sobie rozwijać, by stały się one prostą drogą do najbardziej zgodnego z własną naturą zawodu.

Znajomość zasad ajurwedy i stosowanie ich na co dzień pomaga zachowaniu harmonijnego stylu życia przynoszącego równowagę na poziomie fizycznym, psychicznym, mentalnym i duchowym.

tekst: Anna Wawrzycka-Atach/Joga Mokotów, www.jogamokotow.pl

Kalendarz imprez

<<  Czerwiec 2018  >>
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
      1  2  3
  4  5  6  7  8  910
11121314151617
181920212223
 
webmaster