Co chcielibyście wiedzieć o jodze w ogóle...

Czy to prawda, że Polska jest swoistym ewenementem na mapie Europy, a nawet świata, co do tempa, w jakim joga Iyengara zdobywa u nas zwolenników i popularność?

W Polsce istotnie joga Iyengara rozwija się szybko. Trudno mi tempo rozwoju porównać do innych krajów. Tym bardziej, że na Zachodzie Europy, czy w Stanach joga Iyengara pojawiła się dużo wcześniej, więc też dynamika rozwoju na tym etapie jest tam inna niż w Polsce. Kiedy jeżdżę na warsztaty za granicę – do Niemiec obserwuję, że przedział wiekowy osób interesujących się ta metodą jest inny niż w Polsce. W Polsce do jogi Iyengara (do praktyki i do nauczania) garną się ludzie młodzi i bardzo młodzi.

Natomiast niewątpliwym ewenementem jest fakt, że wśród wszystkich rozpowszechnionych na Zachodzie metod jogi – metoda Iyengara w Polsce zdobyła przytłaczającą większość zwolenników. Popularność innych metod takich, jak Sivananda jogi, czy – bardzo popularnej na Zachodzie – Ashtanga Jogi w Polsce jest znacząco mniejsza w porównaniu z metodą Iyengara. Ponieważ Ashtanga i metoda Iyengara mają wspólny korzeń, w postaci przekazu nauczyciela Iyengara – Krishnamacharii – osoby, które w Polsce nauczają Ashtangi często przechodziły trening nauczycielski metody Iyengara, lub zaczynały praktykę właśnie od metody Iyengara.


Jeśli tak, to czym należy tłumaczyć tę potrzebę praktykowania jogi? Potrzebą naszych czasów? Modą? ...


Z pewnością mamy tu do czynienia z modą, czyli takim samonakręcającym się mechanizmem promocji: coś zyskało popularność i właśnie, dlatego zaczęto tę popularność podsycać. Ten mechanizm jednak sam z siebie nie działa – musi być jakiś podatny grunt – potrzeba. Sądzę, że od pewnego czasu na Zachodzie a od niedawna w Polsce ludzie zaczęli sobie w większym stopniu uświadamiać swoje potrzeby – wiąże się to z pewnością z wzrostem stopy życiowej. Zaczęli dostrzegać wartość w rozwoju i samorealizacji. I joga jest jedną z form rozwoju. Dodatkowo, ponieważ joga ma wiele dobroczynnych efektów ubocznych (patrząc z perspektywy rozwoju osobistego) w postaci poprawy stanu zdrowia, samopoczucia, kondycji fizycznej, wyglądu etc. stała się atrakcyjną formą tzw. wellness. Moda na wellness to pewnie już inna historia:)


Wielu osobom joga kojarzy się z religią, przez co odrzucają ją, zanim jeszcze się z nią zetkną. Czy joga to religia?

Joga nie jest religią. Ponieważ joga jest niezwykle pojemnym pojęciem i próżno by szukać definicji, która objęłaby wszystkie konteksty, w jakich się to pojęcie pojawia. Niemniej można próbować jakoś jogę usytuować w relacji do religii. Joga, w swoim podstawowym znaczeniu, to jedna z sześciu ortodoksyjnych szkół filozoficznych w starożytnych Indiach. Ortodoksyjnych tzn. uznających autorytet Wed – świętych ksiąg. Podstawowym traktatem, na którym opiera się ta szkoła są Jogasutry Patańdżalego. Czasem nazywa się tak rozumianą jogę – jogą klasyczną – w odróżnieniu od wielu różnych metod rozwoju duchowego, które posługują się pojęciem jogi w sposób bardziej przenośny, niż dosłowny.

Patańdżali w swoim traktacie mówi o pracy z umysłem. Jego podejście można by określić z perspektywy mentalności zachodniej – fenomenologicznym (w sensie Fenomenologii – kierunku w XX-wiecznej filozofii zachodniej). Jogasutry zawierają niezwykle wnikliwe obserwacje dotyczące stanów naszej świadomości i działania mechanizmów poznawczych – wszystkie te obserwacje są czynione "od środka" – obserwuje je podmiot. To trudne do zasymilowania podejście z perspektywy naukowej racjonaliści zachodniej. Chociaż wydaje się, że Patańdżali pracował jak naukowiec. Te obserwacje są podstawą do sformułowania cennych wskazówek dotyczących pracy z umysłem – prowadzą nas po ścieżce rozwoju naszej świadomości i umysłu w ogóle.

W Jogasutrach jedną z form praktyki jest oddanie się sile wyższej, zawierzenie, poddanie (Iśwara pranidhana). Jednak w żaden sposób nie jest zasugerowane, co to za siła wyższa – osobowa, bezosobowa… To miejsce jest puste, każdy może je sobie sam wypełnić wyobrażeniem tego, w co wierzy, albo czemu chciałby się poddać. Dlatego joga ma charakter uniwersalny. Wśród osób praktykujących jogę są wierni różnych wyznań jak i osoby zupełnie niewierzące.


Czego uczy i co daje praktykowanie jogi?

Skupię się tu na praktyce jogi Iyengara, bo na tym tak naprawdę się znam. Praktyka jogi wg tej metody to przede wszystkim praktyka asan, czyli pozycji ciała. Oczywiście początkowo widzi się głównie efekty fizyczne – czyli to, że ciało się rozciąga, w tych pozycjach, że też się wzmacnia. Już na tym poziomie praktyka asan działa równoważąco: wzmacnia słabe części ciała, rozciąga te, które są spięte. Na tym jednak nie koniec. To mozolne rozciąganie i wzmacnianie ciała, zaczyna skutkować też na poziomie psychicznym. Najczęściej pozwala się efektywniej odprężyć, zregenerować, z czasem kiedy zaczynamy wykorzystywać oddech w asanach – uczy nas świadomego radzenia sobie ze stresem. Wszystko to za sprawą oddziaływania na system wydzielania wewnętrznego (obniżenie kortyzolu we krwi) i układ nerwowy (wyciszenie działania układu wegetatywnego). Tego doświadczają wszyscy, którzy trafiają na zajęcia.

Jeśli się nie zniechęcą – joga zaczyna oddziaływać coraz bardziej subtelnie. Kiedy ciało zacznie jakby odpuszczać zaczyna się praca z uwagą w pozycjach. Nauczyciel metody Iyengara wymaga nieustannego skupienia na tym, co dzieje w trakcie praktyki asan ponieważ podaje niezwykle precyzyjne wskazówki dotyczące ruchów towarzyszących wykonywaniu pozycji. Taka praca z uwagą przynosi wymierne efekty dla koncentracji, wspomaga pamięć, ćwiczy w samoobserwacji. Co zrobimy z tymi zdobyczami – "mocami jogicznymi" – zależy już od nas.


Jak scharakteryzowałaby Pani ludzi, którzy szukają jogi, a później dla niektórych staje się ona pasją, stylem życia?

Jogi poszukują osoby otwarte na nowe doświadczenia. Jednak nie wszystkie z nich zostają na dłużej. Bywa, że znikają z zajęć i wracają po przerwie. Niektórzy znowu znikają, aby odtwarzać ten schemat. Myślę, że ponieważ joga oddziałuje dość głęboko i na ciało i na umysł nie wszyscy są na efekty tego oddziaływania przygotowani. Nie chciałabym, żeby zabrzmiało to wartościująco, ale wydaje mi się, że zostają i praktykują Ci, którzy są otwarci na rozwój. Ten rozwój często jest procesem leczenia – zaczyna się od kręgosłupa (to akurat mój przypadek) a okazuje się, że droga prowadzi do emocji, przekonań i postaw. Nie wszyscy chcą się z tym konfrontować.

Można oczywiście traktować praktykę jogi jak fitness i ćwiczyć latami nie pogłębiając praktyki i nie wykorzystując "mocy jogicznych" do pracy nad sobą. Tak też się zdarza.

Jak Pani myśli, dlaczego w szkołach jogi więcej kobiet niż mężczyzn?

Hmmm, dobre pytanie:) Naprawdę nie wiem. Ludzie trafiają na zajęcia jogi nie wyćwiczeni. Najczęściej sztywni, rzadko zdarzają się osoby nadelastyczne. I właśnie mężczyźni są zdecydowanie sztywniejsi niż kobiety i w pierwszej fazie, kiedy wykonanie pozycji wymaga przede wszystkim pokonania sztywności – nawet sprawny mężczyzna "przegrywa" z przeciętą kobietą, bo jej wejście do asany nie kosztuje aż tyle wysiłku. On oczywiście nie przegrywa – tylko widząc, że ta pani obok stoi dłużej w asanie, albo sięga ręka niżej ma poczucie porażki.

To jest uzasadnienie, dlaczego Ci Panowie, którzy jakoś trafili na zajęcia jogi nie zostają na nich. Natomiast, dlaczego nie trafiają w ogóle do szkół? Chyba dlatego, że o jodze myśli się jak o zajęciach typu aerobik – że są niemęskie – dla kobiet a nie dla prawdziwych facetów.


Pytała: Zofia Rokita/ Odpowiadała: Katarzyna Pilorz

Kalendarz imprez

<<  Lipiec 2018  >>
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
        1
  2  3  4  5  6  7  8
  910111213
     
webmaster