Vinyasa w praktyce jogi Iyengara

24 października 2009 w Krakowie, w swojej szkole, w siedzibie Zespołu Ludowego Krakowiacy, Kasia Pilorz ponownie rozpoczęła roczny cykl warsztatów jogi „Vinyasa w praktyce jogi Iyengara”. Z wielką radością wybrałam się na warsztat. Uczestniczyłam w podobnym cyklu vinyas w 2007/2008. Wtedy pomimo, że praktykowałam i znałam vinyasę znaną „iyengarowcom” jako „powitania słońca”, to te warsztaty mnie olśniły i urzekły ‘jogicznie’. Zakochałam się w vinyasach ze szkoły BKS Iyengara, co zresztą odczuli to od razu moi uczniowie na lekcjach ;-). Niektórzy podzielali to moje głębokie uczucie do vinyas, a niektórzy wyczuwając nadchodzące vinyasy na najbliższych zajęciach z lekka je mijali. No cóż czasami można było się trochę napocić i może ‘coś stracić, z czym tak się od wielu lat bezpiecznie byliśmy związani”. Jak to Kasia pisze „doświadczenie spływa na praktykującego wraz z potem wyciskanym na zajęciach” – taka to szczera w tym prawda i nie bójmy się ją odkryć. Ale żeby to odkryć, to trzeba tego dotknąć.

Vinyasy w praktyce Iyengara nie są to głównie asany wykonywane w cyklach dynamicznie, w tempie. Nie są to vinyasy w rozumieniu ashtanga jogi.
To przede wszystkim ustawione w logicznym szeregu sekwencje, poprzedzone zawsze wstępem, przygotowujące systematycznie i powoli ciało i umysł do coraz trudniejszych i wymagających asan. Jest tam dużo precyzji, uważności, staranności i konsekwencji Iyengara. Z biegiem warsztatów poziom trudności wzrasta. Wzrasta też dynamika zajęć, gdyż ciało i skoncentrowany umysł gotowe są na to. Sekwencje zaczynają płynąć, są dynamiczne, co „nie oznacza że skoczne”. Doświadczamy zdyscyplinowanego, uważnego umysłu, a ciało poddaje się rytmowi powtórzeń asan. Jest tylko ruch i oddech, umysł doświadcza spokoju. Gdy pojawią się objawy ‘braku siły ducha” to obecność grupy, jej energia pozwoli nam przekroczyć kolejny próg tego co może dotychczas było niemożliwe, i „niemożliwe staje się możliwe”.

Pamiętam jak na pierwszych warsztatach vinyas u Kasi jesienią 2007r., było to w sobotni dżdżysty krakowski wieczór (po 3,5 może 4 godzinach praktyki, nie pamiętam dobrze) pod Wawelem, po zajęciach piłam wodę jak smok, 0,5 l wody „żywiec zdrój” zniknął za jednym haustem i smakował wybornie. Nie odczuwałam w ogóle potrzeby jedzenia. Czegoś takiego nie doświadczałam dotychczas po sesji asan. Energia sesji wypełniła każdą komórkę mojego ciała czułam, że omalże unoszę się stąpając po krakowskim bruku, a znajoma, z którą wieczorem umówiłam się, nie stanowiła dla mnie konkurencji w rozmowie ;-)

Tak namacalnie, „grubofizycznie”, odczułam zintegrowaną, dynamiczną, cudownie płynącą sesję asan – vinyasa. W kolejnych warsztatach Kasia zwiększała stopień wymagań i trudności, w konsekwencji na ostatnich obozo-warsztatach w Lanckoronie, wiele z nas wchodziło w wymagające przecież balanse bez zbytnich oporów.

Mówimy nieraz, że warsztaty to swoistego rodzaju spotkania towarzyskie osób praktykujących jogę. I jest w tym ziarnko prawdy. Po pewnym czasie na vinyasach u Kasi ustaliła się wierna grupka ‘warsztatowiczów vinyasowych” i posiadając systematycznie pogłębianą wiedzę i umiejętności, z warsztatu na warsztat grupa pracowała coraz sprawniej, bez zbędnych rozmów i zamieszania, zespół sklejał się, jakże przyjemnie było pracować w takim zespole. Uczestnicząc w warsztatach nie tylko doświadczałam pracy w asanach, ale też jako prowadząca samodzielnie zajęcia jogi, mogłam obserwować i zarazem uczyć się prowadzenia zajęć od doświadczonego nauczyciela. To też jest bardzo cenne na warsztatach. Kasia w ograniczonej przestrzeni swojej szkoły, przy dużej nieraz liczbie osób, w spokojny konsekwentny sposób stosowała zasadę ‘nieprzywiązywania się do rzeczy’, czyli do sprzętu. Po użyciu, zbędny sprzęt wracał szybko na półkę i czekał spokojnie z pomocą na swój kolejny moment warsztatów. Nie było, więc znanego ‘chomikowania’, zapominania „mój, nie mój’, gdy trzeba sprzątać salę na koniec zajęć. Ogólny ład i porządek w głowie, ciele i na duszy, jak po starannym przekopaniu ogródka.
Cieszę się, więc na te kolejne weekendowe warsztaty w Krakowie, aby przekopywać kolejne swoje grządki i nawadniać je beskidzką wodą ze zdroju Żywiec.

Ku potomności i zachęcie napisała dla Was Zosia Kosiorek, mieszkająca w W-wie i dlatego też ceniąca sobie odmienność smoczego Krakowa. Vinyasy pasują tu jak ulał.

Cykl 'Vinyasa w praktyce jogi Iyengara' obejmuje 9 weekendowych warsztatów, które będą od października do maja. Kontynuacją cyklu będzie warsztat w Lanckoronie: 3-6 czerwca 2010. Więcej informacji na stronie www: http://studiojogi.pl/content/warsztaty-weekendowe-Krakow

Katarzyna Pilorz:

 

  • dyplomowany nauczyciel jogi metody Iyengara stopnia Senior Intermediate I,
  • członek Komitetu Technicznego Polskiego Stowarzyszenia Jogi Iengara odpowiedzialnego za system kształcenia nauczycieli w Polsce,
  • prezes Polskiego Stowarzyszenia Jogi Iyengara,
  • praktykuje jogę wg tej metody od 14 lat, naucza od 10,
  • oddana uczennica Faeqa Birii - jednego z najbliższych uczniów Iyengara od blisko 30 lat.

Kalendarz imprez

<<  Grudzień 2018  >>
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
     
      
webmaster