W pierwszym trymestrze praktyka asan wpływa wyciszająco na system nerwowy wzburzony zmieniającym się poziomem hormonów. W drugim - asany przynoszą ulgę w efektach pogłębiających się zmian w żyłach nóg oraz coraz silniej obciążanych lędźwiach, usprawniają również trawienie i poprawiają przemianę materii. Trzeci trymestr przynosi często intensyfikację objawów z drugiego oraz nowe kłopoty. Wzrost ciężaru ciała oraz przemieszczanie się punktu ciężkości do przodu może wywołać intensywniejsze bóle pleców. Nacisk powiększającej się macicy na przeponę może być przyczyną trudności w oddychaniu, a nacisk na żołądek powodować uciążliwą zgagę. Pojawia się również narastające zmęczenie. Zbliża się koniec ciąży i to normalne, że kiedy brzuch się obniży może pojawić się potrzeba częstszego oddawania moczu. Wszystkim tym niedogodnościom łatwiej stawić czoła mając do dyspozycji potężne narzędzie, jakim jest odpowiednia praktyka asan.
Ostatnimi czasy słowo Vinyasa robi ogromną karierę. Zwłaszcza w połączeniu ze słowem joga. Kojarzy się z atrakcyjną, bo dynamiczną formą jogi obiecującą swoim adeptom potężny zastrzyk pozytywnej energii, smukłą sylwetkę i inne pożądane z perspektywy człowieka Zachodu korzyści. Dla osób wnikliwszych słowo to odsyłać będzie do metody Pattabhi Joisa nazywanej Ashtanga Jogą. I na tym skojarzenia w szerszej świadomości się wyczerpują. W tym artykule chciałabym przedstawić szerszy kontekst dla rozumienia tego kluczowego w praktyce hatha jogi pojęcia. Nie ukrywam, że wywód ten zmierzać będzie do rozbicia powszechnego - wąskiego pojmowania vinyasy. Ponadto chciałabym przy tej okazji przeanalizować swoistą ewolucję, jaką przeszło podejście Iyengara do praktyki vinyasy. Mam nadzieję, że artykuł ten naświetli podstawowe różnice między podejściem Iyengara i - wywodzącym się od Krishnamacharii - propagowanym współcześnie przez Pattabhi Joisa.